Mad Riders
Chcesz wiedzieć więcej o grach? Dołącz do nas na stronie internetowej – Gambler.pl
Article source: http://www.chip.pl/chip-tv/2012/05/mad-riders-hd-trailer-premierowy-usa
Shoot The Zombirds
Wpadnij na naszą stronę internetową – Gambler.pl
Article source: http://www.chip.pl/chip-tv/2012/05/shoot-the-zombirds-trailer-teaser
The Amazing Spider-Man: Niesamowity Spider-Man
Więcej o grze dowiesz się z naszej wspaniałej strony internetowej – Gambler.pl
Article source: http://www.chip.pl/chip-tv/2012/05/the-amazing-spider-man-niesamowity-spider-man-trailer-web-rush
Dziesięć incydentów hakerskich, które trafiły na czołówki gazet
Atakom przeprowadzanym przez hakerów przyświecały różne motywy takie jak np. ciekawość, paranoja, chciwość, ideologia i chęć zysku. Poniżej prezentujemy dziesięć tego typu historii, z których pierwsza miała miejsce 32 lata temu.
Markus Hess to Niemiec zwerbowany w 1980 roku przez służby KGB, który otrzymał zadanie włamania się do amerykańskich komputerów wojskowych w celu zdobycia tajnych informacji.
Hess za pośrednictwem satelity lub kabla transatlantyckiego wykorzystał niemiecką sieć Datex-P do połączenia się z siecią komunikacyjną Tymnet, z poziomu której udało mu się zaatakować 400 amerykańskich wojskowych komputerów, w tym pracujących na terenie Niemiec i Japonii, a także maszyn znajdujących się w Massachusetts Institute of Technology (MIT) i Pentagonie.
Aktywność Hessa została wykryta przez astronoma Clifford Stol, który zwrócił się w tej sprawie do administratora systemu w centrum komputerowym w Lawrence Berkeley Laboratory (Kalifornia). Po nazwiązaniu współpracy pomiędzy FBI i zachodnioniemieckim rządem (co nie było wcale łatwe) haker został uznany za winnego szpiegostwa i skazany na pobyt w więzieniu od jednego do trzech lat. Ostatecznie został z niego zwolniony po okresie próbnym.
Warto dodać, że Clifford Stoll opisał swoje przygody związane z namierzeniem hakera w książce pt. „Kukułcze jajo”.
Robert Morris atakuje Internet
W 1988 roku Robert Morris, absolwent Cornell University, stworzył coś co znane jest do dzisiaj jako pierwszy robak w Internecie. Co interesujące, Morris nie miał zamiaru wyrządzić nim jakiejś szkody, lecz jak to tłumaczył, miał on mu jedynie pozwolić na wyobrażenie sobie wielkości internetu.
Niestety wskutek błędu zastosowane w robaku mechanizmy ograniczające nie zadziałały, przez co szybko zaraził on 6 tysięcy komputerów paraliżując działanie sieci.
Po tym jak Morris został zidentyfikowany jako źródło robaka, sąd skazał go na trzy lata obserwacji, grzywnę w wysokości 10 000 dolarów, 400 godzin prac społecznych i pokrycie kosztów postępowania sądowego.
Vladimir Levin namierza Citibank
Rosyjski programista Vladimir Levin jako członek grupy przestępczej za pomocą komputera w Londynie zdobył listę kodów i haseł klientów amerykańskiego banku Citibank. Dzięki temu był on w stanie w 1994 roku wielokrotnie logować się na ich konta i przelewać znajdujące się tam pieniądze na konta kontrolowane przez organizację przestępczą.
W sumie Levin przetransferował w ten sposób ponad dziesięć milionów dolarów. Po jego aresztowaniu w Wielkiej Brytanii Citibankowi udało się odzyskać z tej sumy około 9,6 mln. dolarów.
Vladimir Levin został w 1998 roku skazany na trzy lata więzienia i 240 tysięcy dolarów grzywny na rzecz Citibanku. Jego hakerska akcja postrzegana jest przez wielu jako jedna z pierwszych, której motywem były finanse.
Haker Jonathon James znany pod pseudonimem c0mrade miał 16 lat, gdy w 1999 roku włamał się do Marshall Space Flight Center (Huntsville, Alabama) skąd ściągnął warte 1,7 miliona dolarów oprogramowanie przeznaczone dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i mające za zadanie kontrolowanie parametrów takich jak temperatura oraz wilgotność.
W wyniku tego incydentu NASA zmuszona była do zamknięcia swoich systemów komputerowych na okres trzech tygodni i usunięcia błędów pozwalających na przeprowadzenie ataku. Kosztowało to agencję 41 tys. dolarów.
Adrian Lamo „czyta” New York Times
W 2002 roku w wieku 19 lat Adrian Lamo włamał się do sieci wewnętrznej New York Times uzyskując dostęp do różnych informacji takich jak istotne dane dziennikarzy oraz historia płatności dla współpracowników gazety wśród których znaleźli się m.in. strateg Demokratów James Carville, były sekretarz stanu James Baker i znany aktor Robert Redford.
Lamo sam przyznał się do włamania do komputerów New York Times w wywiadzie, który ukazał się na stronie SecurityFocus. Po jego przeczytaniu NYT wniósł do sądu oskarżenie, które skutkowało wydaniem w 2003 roku listu gończego za hakerem. Kilka dni później Lamo sam oddał się w ręce władz, natomiast w 2004 roku został skazany na 24 miesięce dozoru sądowego oraz na 6 miesięcy aresztu domowego.
Szkocki haker Gary McKinnon (znany pod pseudonimem Solo) został oskarżony o to, że w 2001 i 2002 roku włamał się do 97 amerykańskich komputerów wojskowych i NASA. Jaki był jego motyw? Chciał się dowiedzieć, co rząd wie o UFO (utrzymywał nawet, że na komputerach NASA znajdowały się zdjęcia z jej satelitów, na których znajdowały się takie obiekty).
Szkody wyrządzone przez McKinnona (np. Okręg Wojskowy Washington zmuszony był na wyłączenie na 24 godziny sieci 2000 komputerów) zostały oszacowane na 700 000 USD. Obecnie przebywa on w Londynie i walczy z wydanym na niego nakazem ekstradycji do USA. Gdyby został poddany temu procesowi, groziłoby mu nawet 70 lat więzienia.
Albert Gonzalez i miliony poszkodowanych
24-letni haker Albert Gonzalez w 2003 roku stanął na czelę grupy cyber-przestępców znanych jako Shadowcrew, która sprzedawała za pośrednictwem swojej strony wszystko co dało jej się ukraść w sieci.
Pomiędzy 2005 a 2007 rokiem Gonzalez stał się bohaterem największej w naszych dziejach kradzieży kart kredytowych i debetowych. W sumie zdobył ich ponad 90 milionów siejąc spustoszenie m.in. w danych, które posiadała gigantyczna sieć sklepów TJX Companies (należy do niej np. obecny na polskim rynku sklep T.K. Maxx).
Gonzalez trafił przed oblicze amerykańskiego sądu, który skazał go na 20 lat pozbawienia wolności.
„Anonimowi” maszczą się na HB Gary
Na początku 2001 roku grupie haktywistów „Anonymous” bardzo podpadł Aaron Barra (szef specjalizującej się w bezpieczeństwie IT firmy, HBGary Federal), który obwieścił światu, że jest w posiadaniu informacji o prawdziwej tożsamości jej „przywódców” i zamierza je upublicznić podczas konferencji Security B-Sides.
Jakież było jednak jego ogromne zdziwienie, gdy wkrótce w sieci pojawiły się tysiące prywatnych dokumentów (w tym e-maili) należących do HBGary Federal oraz jej bliźniaczej firmy HB Gary Inc. Niektóre z dokumentów potwierdzały, że firma HBGary na zlecenie prawniczej firmy Hunton and Williams reprezentującej Bank of America opracowywała plan zaszkodzenia portalowi WikiLeaks (szykował się on do opublikowania niewygodnych materiałów na temat banku).
W czerwcu grupa haktywistów Lulzsec przeprowadziła atak typu SQL Injection na serwery Sony Pictures. Zdobyła dzięki niemu nazwy, hasła, adresy e-mail i domowe tysięcy klientów japońskiej firmy.
Hakerzy przyznali, że przeprowadzili włamanie w odwecie za działania prawne, które firma Sony podjęła w stosunku do George’a Hotza za złamanie przez niego zabezpieczeń konsoli PlayStation 3.
W czerwcu 2011 roku lider grupy Lulzsec, Hector Xavier Monsegur (znany jako Sabu) został aresztowany i „przyjął stanowisko” informatora FBI, Dzięki jego pomocy służbom federalnym udało się zatrzymać pięciu innych haktywistów z grup Anonymous, Lulzsec i Antisec.
Niedawno świat zaszokowało zachowanie pracowników brytyjskiego dziennika News of the World, którzy zostali oskarżeni o to, że w pogoni za sensacją włamywali się do telefonów celebrytów, polityków, a nawet ofiar morderstw.
Dochodzenie, które sięgało 2002 roku ujawniło, że dziennikarze oraz wynajęci przez gazetę prywatni detektywi włamywali się do poczty głosowej takich gwiazd jak modelka Elle McPherson i aktorka Sienna Miller, a nawet członków brytyjskiej rodziny królewskiej.
W jednym przypadku działania dziennikarzy naruszyły nawet policyjne dochodzenie w sprawie zaginionej w 2002 roku 13-letniej Milly Dowler. Nie tylko odsłuchiwali oni bowiem jej pocztę głosową, ale kasowali również wiadomości.
W wyniku tego skandalu mająca 168-letią historię gazeta została zamknięta. No i dobrze!
Article source: http://www.pcworld.pl/news/382754/Dziesiec.incydentow.hakerskich.ktore.trafily.na.czolowki.gazet.html
Komputer na USB z Androidem 4.0 i procesorem 1,5 GHz za ok. 260 zł
MK802 w odróżnieniu od Raspberry Pi ma kształt klucza USB. Jest wyposażony w procesor Allwiner A10/Cortex-A8 taktowany zegarem 1,5 GHz. Dla porównania w „malinie” zamontowano układ pracujący z częstotliwością 700 MHz. Więcej jest również pamięci RAM – 512 MB zamiast 256 MB.
Ponadto MK802 obsługuje sieć bezprzewodową 802.11n, ma 4 GB zintegrowanej pamięci flash, którą można rozbudować do 32 GB. Za grafikę odpowiada wydajny procesor Mali-400 GPU, który znajduje się m.in. w Galaxy S II oraz Galaxy S III.
Nie zabrakło również portu HDMI oferującego obraz 1080p, USB 2.0 oraz micro USB 2.0 (będziemy potrzebowali przejściówki). Wymiary urządzenia to 88 x 35 x 12 mm, a waga – zaledwie 200 g. MK802 to również świetna alternatywa dla FXI CottonCandy, który ma 2-rdzeniowy CPU, podobną konstrukcję, ale kosztuje blisko 700 zł.
Article source: http://www.chip.pl/news/sprzet/gadzety/2012/05/komputer-na-usb-z-androidem-4.0-i-procesorem-1-5-ghz-za-ok.-260-zl
A ja się chciałem czegoś nauczyć…
Jestem studentem I-go roku Informatyki an Uniwersytecie Wrocławskim. Geniuszem nie jestem, jednak za idiotę się nie uważam. No może trochę leń ze mnie…
Ale to nie ważne. Poszedłem na studia w celu „poszerzenia horyzontów”, a spotkałem się z, momentami, żenującym poziomem nauczania, prowadzącym do niczego innego jak zrezygnowania i demotywacji. Jak to się dzieje?
Matematyka jest podstawą pracy każdego programisty (nie javowego klepacza z fermy). Jej naukę na studiach zwykle zaczynamy od logiki, która ma usprawnić proces precyzyjnego opisywania problemu, szukania i dowodzenia rozwiązania dla niego. Jest to przedmiot którego z powodzeniem można nauczać w gimnazjum, co by prawdopodobnie zwiększyło naukowe zdolności uczniów. Ale do rzeczy: sposób nauczania tego przedmiotu z jakim się spotkałem na studiach, był żenujący. Trochę na własne życzenie, ponieważ wybrałem nurt „P” (prostszy – było to zalecane odgórnie dla studentów, którzy nie zdali matury rozszerzonej z matematyki zbyt dobrze – m. in. ja). Miało być prościej, a było trudniej. Wykładowca miał problemy z jasnym przedstawianiem prostych dowodów, ciągle się mylił, wykład był nudny i mało treściwy. Musiałem uczyć się sam, dzięki czemu zdałem. Jako jeden z nielicznych. Prostszy nurt zaliczyło 20 na 80 osób. Brak przekazania podstawowych wiadomości z teorii mnogości, wytłumaczenie zasady indukcji matematycznej „po łebkach”, brak objaśnienia unifikacji czy udowadniania sprzeczności formuły przez rezolucję, robienie list ćwiczeń po 3-4 tygodnie jednej (na których de facto były trywialne zadania). Po pierwszym semestrze, z ledwo zrozumianą logiką, zostałem puszczony dalej – jak wiele innych osób. To się nie mogło skończyć dobrze.
I się skończy za parę dni źle – złe przygotowanie z logiki odbija się na algebrze czy programowaniu, gdzie musimy być już wprawni w dowodzeniu. Efektem tego będzie niezaliczony semestr dla większości ludzi z roku. Owszem studenci są leniwi – ale jak mamy ogarnąć coś na wyższym poziomie, skoro podstawa leży? Jak mamy się rozwijać, skoro nas olewają? Ale to jest nic w porównaniu do ostatniego wyczynu naszego wykładowcy z Programowania. Programowanie to przedmiot na którym poznajemy języki deklaratywne (takie jak Haskell czy Prolog) i podstawy teorii języków programowania. Brzmi to fajnie – uczymy się czegoś bardziej rozwijającego niż klepanie aplikacji klienckich w Javie. Na przedmiocie obowiązuje tzw. „pracownia” – odgórnie narzucone 3 zadania do rozwiązania w wyżej wymienionych językach. Tez brzmi dobrze – uczymy się wykorzystywać te narzędzia do konkretnych celów. Gdzie jest więc kruczek? Kruczkiem jest 2-ga pracownia. Jako studenci pierwszego roku, niektórzy wcześniej w ogóle nie programujący, mamy wykonać takie oto zadanie. Problem polega w tym, że 90% wiadomości potrzebnych do wykonania tej pracowni wykracza poza materiał studiów I-go czy nawet II-go stopnia. Musimy wiedzieć co to jest maszyna abstrakcyjna, semantyka naturalna/operacyjna. To są części programu Programowania na poziomie magisterskim, nie licencjackim, a i tak poznajemy tam semantykę języków imperatywnych, a nie deklaratywnych. No i oczywiście – tych wiadomości na wykładzie z Programowania nie było. Mamy je sobie znaleźć, co często graniczy z cudem i dla niektórych jest niedostępne – materiały rzadko spotykane i przeważnie w języku angielskim (dla mnie nie problem). Dalszy problem z tym zadaniem jest taki, że jest ono niedospecyfikowane (jak widać pod linkiem). Mamy sobie wywróżyć z kuli jak ten język działa – nie ma nawet podanych reguł semantyki naturalnej, która jest podstawą implementowania interpretera jakiegokolwiek języka. Nie było też mówione jak implementować język leniwy, nie mówiąc o full lazyness. Pytam się więc jak ma to zrobić przeciętny student 1-go roku, skoro na wykładzie były omówione tylko takie rzeczy jak lekser i parser? Po napisaniu tych dwóch rzeczy dalej nie wiem za co się zabrać.
Powyższy akapit jest pełen, dziwnych dla większości czytelników, zwrotów, które zrozumieją tylko ludzie w trakcie bądź po studiach informatycznych. Przynajmniej powinni. Ale jeżeli ktoś jest po takich studiach, to niech oceni czy to zadanie (ale też cały przedmiot) jest odpowiednie dla studentów pierwszego roku. Niech sam spróbuje wykonać to zadanie. Bo ja mam wrażenie, ze to jest zabieranie się za sprawę od d**y strony. Rzucanie ludzi na głęboką wodę i liczenie na to, ze nauczą się pływać w parę sekund to nie sposób na naukę.
Sobie i innym studentom na tej uczelni życzę zmiany prowadzącego ten przedmiot i zaliczenia tego semestru (jeszcze mamy 3-cią pracownię
), a samą uczelnię polecę każdemu kto chce studiować computer science. Na UWr naprawdę warto studiować tę naukę. Mamy tu wielu specjalistów i trochę inny styl nauczania (bardziej motywujący niż na innych uczelniach), ale niestety nie ma róży bez kolców. Jak widać…
Article source: http://www.chip.pl/blogi/linuxblog/2012/05/a-ja-sie-chcialem-czegos-nauczyc..-1
Najlepsze Wi-Fi na rynku? Ruckus Wireless zaprezentował ZoneFlex 7982
ZoneFlex 7982 Smart Wi-Fi zaprojektowano z myślą o problemie gwałtownego wzrostu liczby użytkowników bezprzewodowych urządzeń mobilnych, którzy generują ruch multimedialny. Nowy access point nadaje się do środowisk o wysokim natężeniu ruchu, takich jak hotspoty, lotniska, stadiony, szkoły, hotele i miejsca publiczne. Urządzenie, bazujące na trójstrumieniowym, wysokowydajnym chipsecie Atheros najnowszej generacji, może obsługiwać nawet 500 klientów jednocześnie. Oferuje ono 2-4 krotny wzrost wydajności i zasięgu oraz czułość odbioru wyższą
o 4 dB w porównaniu z oferowanymi przez konkurencję punktami dostępowymi. W testach porównawczych, przeprowadzonych przez firmę Ruckus, punkt dostępowy ZoneFlex 7982 działał nawet czterokrotnie szybciej od konkurencyjnych produktów trójstrumieniowych, bez względu
na odległość.
ZoneFlex 7982, łącząc technologię MRC (Maximal Ratio Combining) ze zmienną polaryzacją, może odbierać pełny sygnał urządzenia mobilnego, nawet jeśli zmieni się jego orientacja. Dzięki temu operatorzy i przedsiębiorstwa zyskują stabilną łączność z mobilnymi urządzeniami przy większych prędkościach i na większe odległości. Jest to szczególnie ważne w przypadku tabletów i smartfonów, które zwykle pozostają w nieustannym ruchu. ZoneFlex 7982 obsługuje standardowe zasilanie
w standardzie 802.3af Power over Ethernet (PoE o małej mocy, który nie wymaga wymiany infrastruktury kablowej) i może działać jako autonomiczny router bezprzewodowy albo jako część centralnie zarządzanej sieci Smart WLAN.
Sugerowana cena detaliczna urządzenia wynosi 1099 USD.
Article source: http://www.chip.pl/news/sprzet/urzadzenia-sieciowe/2012/05/najlepsze-wi-fi-na-rynku-ruckus-wireless-zaprezentowal-zoneflex-7982
Facebook zadebiutował na giełdzie. Jest wart 100 miliardów dolarów
Na piątkowym debiucie na nowojorskiej giełdzie, najpopularniejszy portal społecznościowy świata zarobił 15 mld dolarów. Chociaż polscy inwestorzy nie mieli możliwości zapisywać się na akcje w ofercie publicznej, mogą jeszcze zainwestować w serwis po debiucie. Na aktywności Facebooka i firm z nim powiązanych europejska gospodarka zyskała w 2011 roku 15,3 mld euro. Na całym kontynencie za sprawą serwisu powstały 232 tys. miejsca pracy – wynika z raportu firmy Deloitte.
Z 27 państw należących do Unii Europejskiej oraz Szwajcarii, najbardziej zyskały Niemcy i Wielka Brytania – po 2,6 mld euro. 2,5 mld euro zarobiły na Facebooku Włochy, Francja -1,9 mld, Hiszpania – 1,4 mld euro. W Polsce może być to kwota sięgająca 200 mln euro. Na te liczby składają się między innymi stworzone przez serwis miejsca pracy, wydatki portalu na pensje pracowników oraz wpływy budżetowe z tytułu podatków.
Z szacunków serwisu Alexa wynika, że Facebook jest najpopularniejszym portalem społecznościowym. Odwiedza go o 500 milionów internautów więcej, niż drugi w kolejności serwis Twitter. Na trzecim miejscu zestawienia plasuje się branżowy portal LinkedIn ze 110 milionami użytkowników miesięcznie.
Sam Facebook w swoim prospekcie emisyjnym, pisze o 845 milionach aktywnych użytkowników. To ponad 10 proc. światowej populacji. Każdego dnia zamieszczają 2,7 miliarda komentarzy i znaczników Lubię to! Jak szacuje Deloitte, wartość samej marki Facebook to 6,6 mld euro, czyli około 8,4 mld dolarów.
Wartość całej firmy szacowana jest na 100 mld dolarów. W ubiegłym roku przychody serwisu przekroczyły 3,7 mld dolarów. Czysty zysk sięgnął miliarda dolarów. To olbrzymi wzrost, w 2010 roku przychody i zyski portalu były o blisko połowę niższe.
Ostatecznie Facebook wypuści na rynek 380 milionów akcji, w cenie od 34 do 38 dolarów za walor. Na debiucie planuje zarobić 15 mld dolarów. Pieniądze te bardzo się przydadzą – w ostatnich miesiącach serwis zwiększył nakłady finansowe na serwery, nowych pracowników i badania rynkowe. Wydał też miliard dolarów na aplikację do robienia zdjęć Instagram. Debiut giełdowy internetowego giganta przyniesie też miliardy założycielom i głównym akcjonariuszom firmy.
Najwięksi akcjonariusze Facebooka:
- Mark Zuckerberg (534 mln akcji) – twórca Facebooka i wciąż jego największy akcjonbariusz, który po giełdowym debiucie zachowa całkowitą kontrolę nad firmą
- James W. Breyer (201 mln akcji) – szef funduszu inwestycyjnego Accel Partners zainwestował w Facebook w 2005 roku zaledwie 12,7 mln dolarów. Dziś jego akcje są warte przeszło 7 mld dolarów.
- Dustin Msokovitz (134 mln akcji) – kolega Zuckerberga z akademika i współtwórca portalu, który rozstał się z serwisem w 2008 roku. Akcji do tej pory jednak nie sprzedał.
- Jurij Milner (95 mln akcji) – rosyjski właściciel firmy DTS, którego inwestycja w wysokości kilkuset milionów dolarów, zwróciła się po giełdowym debiucie w około 4,5 mld dolarów.
- Peter A. Thiel (45 mln akcji) – twórca serwisu PayPal uwierzył w możliwości Facebooka już na jego starcie. Dziś zbiera za to zaufanie spore plony.
Article source: http://www.chip.pl/news/wydarzenia/statystyka/2012/05/facebook-zadebiutowal-na-gieldzie.-jest-wart-100-miliardow-dolarow
iCar
Komputer na USB z Androidem 4.0 i procesorem 1,5 GHz za ok. 260 zł
Wygląda na to, że sukces Raspberry Pi obudził konkurentów. Nowe urządzenie jest droższe, ale ma mocniejsze komponenty.
[więcej...]
Article source: http://www.chip.pl/news/wydarzenia/trendy/2012/05/icar-to-bylo-prawdziwe-marzenie-stevea-jobsa
Bezpłatny internet w komunikacji miejskiej w całej Polsce
ING Autobusy WIFI to jedna z pierwszych i największa tego typu inicjatywa w Polsce. Na ulice
12 polskich miast wyjechało w sumie 80 pojazdów wyposażonych w mobilne hot spoty. W Trójmieście akcją zostały objęte także 2 pociągi Szybkiej Kolei Miejskiej. Zainstalowane w pojazdach modemy umożliwią pasażerom bezpłatne połączenie z internetem podczas podróży do pracy czy na uczelnię.
Autobusy z bezpłatnym dostępem do internetu od ING jeżdżą do końca czerwca br. w 12 miastach: Warszawie, Krakowie, GOP, Łodzi, Poznaniu, Trójmieście, Bielsku-Białej, Bydgoszczy, Częstochowie, Opolu, Rzeszowie i Szczecinie. Można rozpoznać po pomarańczowym kolorze i informacji „Tu masz darmowy internet od ING”. Aby skorzystać z internetu, wystarczy po prostu spośród dostępnych sieci połączyć się z „ING Autobus WIFI” lub „ING SKM WiFi”.
Article source: http://www.chip.pl/news/internet-i-sieci/dostep-do-internetu/2012/05/bezplatny-internet-w-komunikacji-miejskiej-w-calej-polsce